Coca-Cola wprowadza nowe produkty do asortymentu soków marki Cappy

2008-03-13

Oferta firmy zawiera 10 smaków, w tym nowe - mętne jabłko czy pomarańcza z miąższem. Soki, nektary i napoje będą dostępne w nowych opakowaniach: kartonowych o pojemności 1 l oraz 0,2 l, w butelkach PET o pojemności 0,33 l.

Koncern staje do walki o polski rynek soków i nektarów wart ok. 2,7 mld PLN. Linia składa się z 10 produktów, w tym nowego - mętnego soku jabłkowego i pomarańczowego z miąższem. Soki, nektary i napoje będą dostępne w nowych opakowaniach: kartonowych o pojemności 1 l oraz 0,2 l, w butelkach PET o pojemności 0,33 l.

Z myślą o segmencie HoReCa firma przygotowała również soki w szklanych butelkach o pojemności 0,2 l. Soki to na razie jedyny segment polskiego rynku napojów bezalkoholowych, na którym firma nie osiągnęła sukcesu. W 2007 r. udziały marki Cappy (ilościowo) nie przekraczały 1%. Dawało to jej ósme miejsce na rynku.

Nowa linia soków będzie wspierana kampanią obejmującą prasę, telewizje, internet, kino, nośniki reklamy zewnętrznej, działania PR i sampling. Pierwszy spot telewizyjny zostanie wyemitowany 17 marca.

Coca-Cola twierdzi, że nowe produkty będą superzdrowe, bo zawierające w swoim składzie składniki fitoodżywcze, w tym flawonoidy. O flawonoidach głośno było w ubiegłym roku: polski naukowiec profesor Jan Oszmiański udowodnił, że związki te, zawarte w naturalnie mętnych, nieklarowanych sokach jabłkowych, pięciokrotnie skuteczniej niż witamina C czy E usuwają z organizmu wolne rodniki, odpowiedzialne m.in. za starzenie się komórek czy powstawanie nowotworów. Nowe soki Cappy naturalnie mętne i nieklarowane już od kilku dni można znaleźć na półkach niektórych sklepów. Wkrótce pojawią się w całej Polsce.

Nastawienie wielkich koncernów na produkcję zdrowej żywności to odpowiedź na oczekiwania konsumentów. Na całym świecie coraz więcej ludzi dosyć już ma wysokoprzetworzonego jedzenia, nafaszerowanego konserwantami, wzmacniaczami smaku i zapachu, emulgatorami, sztucznymi barwnikami. Świadczy o tym dynamicznie rosnący rynek żywności ekologicznej: według firmy badawczej Datamonitor tylko w 2006 r. wartość światowego rynku żywności ekologicznej wzrosła o 13,6 proc. - do 36,7 mld dol. Do 2011 wartość tego rynku wzrośnie do 67 mld dol.

Specjaliści radzą, by nie ufać reklamom, ale czytać etykiety. Np. ZPT w Warszawie swój olej Oliwier reklamują jako zawierający oliwę z oliwek. Z etykiety na tylnej części opakowania dowiadujemy się jednak, że cenna oliwa stanowi zaledwie 1,5 proc. zawartości opakowania, czyli że do 98,5 litrów oleju rzepakowego producent dolał jej zaledwie 1,5 l. Z kolei ZT Kruszwica, należące do koncernu Bunge, swój rzepakowy produkt olej Kujawski reklamują jako produkt z pierw- szego tłoczenia, co może sugerować metodę produkcji podobną jak w przypadku oliwy extra vergine. Ale że to tylko chwyt marketingowy, można przekonać się, czytając etykietę: "rafinowany olej rzepakowy". Czyli przetworzony - podobnie jak wszystkie inne oleje rzepakowe.

Co gorsza, wielu producentów przekonuje, że ich produkty są zdrowsze niż inne, chociaż nie ma do tego odpowiednich podstaw. Zaniepokojona jest również Unia Europejska. Obecnie w Komisji Europejskiej trwa opracowywanie przepisów i procedur, które mają chronić konsumentów przed nadużywaniem haseł o walorach zdrowotnych żywności.

Specjaliści radzą, by ci, którzy poszukują wyrobów naprawdę zdrowych, bez konserwantów, szukali żywności z certyfikatem ekologicznym, wydanym przez uprawnioną do tego jednostkę certyfikującą. Jest ona wprawdzie o 20-40 proc. droższa, ale na pewno nie zawiera chemii.

Źródło: Rzeczpospolita, POLSKA Gazeta Opolska